czwartek, 24 stycznia 2013

mam apetyt na....

Wyglądam na osobnika który potrafi zjeść wszystko i w każdej ilości :)
Ale to nie jest prawda :)
Nie znoszę na ten przykład czekolady :) ani batoników czekoladowych :) chyba że to biała czekolada ale jak mnie kiedyś ktoś uświadomił biała czekolada to nie jest czekolada :)) Jak sobie kiedyś zakupiłam czekoladę studencką białą tak jadłam ją chyba z 7 miesięcy ...

Ale postawcie przede mną sernik a mózg mi się kurczy i przestaję myśleć :) Albo taki torcik jakiś :)
Będąc w grudniu w rodzinnych stronach musiałam odwiedzić poznańskie Kreatywnie.com. Uzależnienie należy leczyć i tym razem dostałam garść pigułek. Jedną z nich był słodki pokaz decoupage.

Lubię piec różne ciasta a to wyjątkowo przyjemnie się robiło :)

zapraszam zatem na kawałek tortu :)








Przełożony warstwą z malin i śmietany :) kakaowe ciasto , słodka malinowa polewa a do tego biały lukier, w górnej części dodatkowe ciasteczka gdyby komuś było mało :) beza z jagodami m sernik z owocami i galaretką i nieudany pączek monstrum :D

niedziela, 20 stycznia 2013

sponsoruje literka G

Pamiętacie Ulicę Sezamkową? Jako dziecko a nawet jako większe dziecko z młodszym rodzeństwem uwielbiałam ten program. Skojarzenie więc miałam tylko jedno.

Dzisiejszy wpis sponsoruje literka G i cyfra 4. Tyle że 4 jest nieobecne bo na prośbę zamawiającej ma być zrobione w określony sposób i ja nie wiem czy coś z tego wyjdzie bo pomysłodawczyni chyba na głowę upadła trochę .

A jest nią moja córka Gabrysia.
Bryśka kocha literkę G a cyfrę 4.

G miało być w odcieniach niebieskiego ale jak okazało się że mam tylko niezapominajki które w dodatku farbują wszystko dookoła i wyglądało to gorzej niż źle to wyglądało i postawiłam na mój pomysł a dziecku się spodobało.





Spękania jednoskładnikowe z niebieskim podkładem , niebieskie motyle i konwalie które były na niebieskiej serwetce.

A dziś odwiedziła mnie szwagierka proponując w swoim lokalu miejsce w gablotce . Mam więc swoją pierwszą stacjonarną mini galerię w której mogę wystawiać swoje rzeczy. Chyba nie muszę mówić jak to dodaje skrzydeł :)

piątek, 18 stycznia 2013

wygrałam candy

Kilka dni temu na blogu u Romy wygrałam swoje pierwsze Candy.
Radość moja była ogromna.
A wyczekiwanie na niespodziankę jeszcze większe bo Roma nie napisała dokładnie co będzie w środku.

Wczoraj mój ulubiony listonosz wiejski ( jak ja żałuję że On rowerem nie jeździ ) zajechał pod nasz dom swym niebieskim rumakiem marki maluch i wiedziałam że to TO!






Niespodzianka się udała i zaskoczyła. Przepiękna serweta powędrowała na idealnie do niej pasujący stolik, aniołka ukradła zaraz moja córka bo takiego nie ma a przecież Ona zbiera. Ja ucieszyłam się z książki bo po przeprowadzce wiele z nich musiałam zostawić w poprzednim miejscu a w tym z powodu braku miejsca na nie leżą w kartonach . A Coelho nie czytałam z przekory :) bo wszyscy czytali :) Na zdjęciu możecie zauważyć też broszkę sutasz - jest przepiękna . Niezwykle delikatna.

Romie bardzo dziękuję :)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

są takie dni

Są takie dni kiedy zupełnie nic mi się nie udaje.
Mam taki dzień i trwa on już z dni cztery. Niestety.
A zaczęło się od szkatułki którą w ostatniej chwili postanowiłam zrobić na moje pierwsze candy.

Wierzę w złośliwość rzeczy martwych. Szkatuła widać jakoś słojami drewna wyczuła że nie była pierwotnym pomysłem i za nic nie chce się zrobić. Po piątym razie wywaliłam do kartonu z napisem " a wkurzać mnie nie będziesz , zajmę się tobą kiedy indziej". Ale ciągle coś mi się przytrafia. A to motyw który wycinałam 30 minut (!!) okazuje się być wyciętym nie z tej strony i nie pasuje. Wycinam drugi. Kolejne 30 minut. Przychodzi córka żebym jej pędzlem dosłownie kreskę musnęła na tym co robi bo nie może puścić. Nabieram farbę na pędzel i podskakuję bo pies zaczął szczekać ( a siedzi ze mną w pracowni ) i się wystraszyłam. Widzę jak kropla farby uderza w sam środek tyle co wyciętego motywu. I tak ciągle coś.

Dlatego dziś będzie tylko wpis o wyróżnieniu które otrzymałam od artrustic.

                              
 

 1. Lato czy zima? zdecydowanie lato w każdej formie , najlepiej przez cały rok :)

2. Spacer czy bieg? Spacer . Lubię nawet pochodzić z kijkami.

3. Ulubiony rodzaj muzyki. Zatrzymałam się muzycznie kilkanaście lat temu i do tych kawałków lubię wracać. Wychowana na Radiowej Trójce.

4. Wolisz rządzić, czy robić co Ci karzą? Lubię prace zadaniowe więc nie mam problemów by je wykonać ale prawda taka że sama sobie szefem lubię być najbardziej :)

5. Co kochasz najbardziej w życiu? Ciszę , spokój , las i sernik.

6. Jak spędzasz wolne chwile?Rozwiązuję krzyżówki Jolki oraz gram namiętnie w mahjonga lub z szanownym gramy w darta.

7. Mieszkanie w stylu nowoczesnym czy dawnym? Wolałabym dawnym ( jak w dzieciństwie u babci ) ale nowoczesność ma swoje udogodnienia. \

8. Rękodzieło to hobby czy praca? Hobby . Bo hobby może też być pracą.

9. Ulubione zwierzę domowe. Pies ... i może jeszcze kurczak z zamrażalniku ... w sumie kurczak jest mniej wymagający :D

10. Ulubiona potrawa.  Ja tam lubię wszystko.

11. Ulubiony trunek. Herbata miętowa :) 










czwartek, 10 stycznia 2013

zakładki z przypadku

Kiedyś chciałam policzyć ile mam serwetek.
Umówmy się że mam gdzieś między 300 a 700 niepowtarzalnych wzorów. Nigdy nie policzyłam.
Kiedy zaczynałam przygodę z decoupage serwetki zbierałam jak leciało. Kupowałam wszystkie które mi się podobały. A teraz czasem łapię się za głowę i zastanawiam się co mną kierowało kiedy wybierałam takie a nie inne wzory. I leżą te serwetki od 2 lat nieruszone czasem chociaż dość często przekładane.

Zakładki kupiłam ponad rok temu i leżały i czekały i jeszcze długo nie ujrzałyby światła dziennego gdybym po raz kolejny nie wzięła się za kreatywne opróżnianie szafy ( a ile jeszcze tam rzeczy zostało !! )

Wymyśliłam sobie że tym razem serwetek wybierać nie będę tylko wylosuję na chybił trafił a z tego co wylosuję nie ma zmiłuj coś będzie trzeba zrobić.


Pomysł zakładał także że każda z zakładek musi być wykonana w innym stylu. Po co sobie ułatwiać :)

Pierwsza ze spękaniami jednoskładnikowymi.

Druga ... wylosowałam serwetkę która była już mocno obdziabana z motywów i mogłam wykorzystać tylko róże. Dopomogłam sobie papierem klasycznym. Wybrałam postarzanie medium angelicum . Udało mi się zrobić kropki tam gdzie chciałam a nie tam gdzie leciały a nawet uzyskać białe kropki.

Przy smoku jęknęłam. Co mnie napadło by kiedyś kupić taką serwetkę??!! Jak ja mam to w ogóle nałożyć ? Jak widać udało się i nawet dupeczki smok nie stracił bo ma ją jak powinien z tyłu :) Dodałam ognie aby ożywiły trochę smoka.

Czarno biała serwetka ... białe tło ale z czarnymi przecierkami ( te kropki i brzegi to moje dzieło ) Nie sądziłam nawet że tak fajnie uda mi się ten motyw wykorzystać.

I żyrafka. Tył i przód ... a może odwrotnie ?? No sama nie wiem :) ale wiem jedno ! w głowę można się stukać za głupotę wybrania takiej zakładki. Przykleić to nie problem ... a potem do konturów dociąć to już wyższa szkoła jazdy :) Cieszę się że drugą taką żyrafkę zabrała córka ... i jej jest znacznie ładniejsza niż moja mimo że dziecięca :)

Pracuję znów nad kilkoma rzeczami jednocześnie. A któż tak nie robi prawda? Jeżeli lakier na tacy utwardza się przez tydzień to w siedem dni można jeszcze wiele rzeczy zrobić :)


środa, 2 stycznia 2013

lawendowy zestaw ziołowy

Ja mówiłam że długo nie wytrzymam :)
Kiedy we wrześniu razem z siostrą buszowałyśmy po giełdzie kwiatowej zobaczyłyśmy małe wiadereczka i konewki. Siostra zażyczyła sobie "ubranie w lawendę" takiego małego zestawu.

Sądziłam że zdążę przed świętami ale niestety bombki za bardzo mnie pochłonęły a potem już tylko sprzątałam a potem były święta aż nadszedł dziś.

Jeszcze nie lakierowane ( ale zaraz położę pierwszą warstwę ) po wykończeniu na pewno będą do czegoś służyć,
Ja po prostu włożyłabym do nich małe doniczki i wysiała zioła :)



A zaraz zabieram się za kolejne rzeczy które mają nałożoną bazę i tylko czekają na kolor :)

niedziela, 30 grudnia 2012

przed, teraz, po

Aż nie wiem od czego zacząć.
Wróciłam w każdym razie z wojaży po Polsce. 


Może od soboty której część spędziłam w poznańskiej pracowni Kreatywnie.com podziwiając ( i bardzo dokładnie notując  sobie ) nowe dzieła pani Dorotki. Tym razem na dniu otwartym można było zobaczyć jak postarzyć skrzynkę na klucze. Temat od strony technicznej jest mi znany ale dobrze było sobie przypomnieć to i owo bo medium angelicum ostatni raz używałam wieki temu. No ale o Lacca Scurente to tylko słyszałam a tu mogłam naocznie przekonać się o różnicy między tymi dwoma preparatami.
Drugim tematem były słodkie ciasteczka na słodkim kawałku torcika. Ślinka leciała od samego patrzenia i aż człowiek musiał sobie powtarzać że to karton , farba i pasta volume :) Kiedy  dotrę do moich pudełek to zrobię takie i też się pochwalę a co :)
Zrobiłam też zakupy w to czego mi brakowało ( a szpatułki baardzo po tym jak złamałam ją w gesso :) ) no i dowiedziałam się wielu mądrych rzeczy za które dziękuję. 
No i  poznałam Alicję , którą poznałam na blogu podziwiając jej prace , z którą poznałam się wcześniej na warsztatach ale nie wiedząc że to właśnie ta osoba :D  ( wiem ... zakręcone)


Tuż przed świętami dotarła do mnie wielka paka.
To anielska wymianka organizowana przez Lucynę. Nie wiedziałam kim jest osoba która przygotowuje dla mnie prezent. A dostałam coś o czym ja nie mam absolutnie żadnego pojęcia nawet zielonego.

Dziergane na szydełku anioły i śnieżynki nie mogły nacieszyć moich oczu. Zresztą nie tylko moich bo mężczyzna mój który jeżeli chodzi o rękodzieło rzadko się czymś zachwyca ( a z moich rzeczy to chyba tylko bombkami 3D ) tak długo chodził dookoła tych dwóch aniołków na zbliżeniu aż je zakosił :) ( a potem jeszcze obejrzałam przedstawienie anielskie gdzie owe aniołki były pacynkami :D)  w każdym razie obok gwiazdek ozdobiły nasze drzewko. Mice bardzo dziękuje :)

Ja sama robiłam prezent dla organizatorki wymianki i w mojej paczce można było znaleźć jak na obrazku poniżej. Oczywiście nie postawiłam świecy i nie widać że jest na niej anioł :/ ale mam nadzieję że moje własnoręcznie robione cukierasy z posypką smakowały :)

Cieszę się że wzięłam udział w czymś takim ale realnie stwierdzam że za przeproszeniem  dupa ze mnie. Bo ja sobie pomyślałam że się ukrywamy do końca a potem ogłaszamy i hura - no jak dziecko. Dlatego nie podziękowałam Mice od razu. :( następnym razem będzie człowiek mądrzejszy  i moim zdaniem zrobiłam jakiś taki za skromny...? ech :/  ( końcówka roku i naprawdę zwoje mi się odkręcają i zaczynam myśleć !! )

Plany na przyszłość??
Prawda taka że od 2-3 dni świerzbią mnie ręce i chce mi się coś zrobić. Mam już pewne zamówienie i kolejne a nawet ... na bombki które będę dostarczała przez cały rok aby zamawiający mógł rozłożyć sobie koszty. Mam kilka pomysłów i wiele chęci na naukę nowych technik.

Na razie myślę już o Wielkanocy i zaraz po nowym roku wyciągam jajeczka. Pomysły mam już zanotowane.

W ramach prezentu świątecznego sprawiłam sobie krosno i będę opanowywała technikę tak właśnie robionych koralikowych bransoletek.

Pod koniec stycznia chcę zorganizować swoje pierwsze candy.

Szczęśliwego Nowego Roku 2013!

( nieładnie korzystając z kartki.pl )
życzę wszystkim mnie odwiedzającym samych dobrych dni , inspirujących pomysłów , ciekawych projektów , dalszego rozwoju, ciekawych znajomości i dużo słodyczy :)


czwartek, 20 grudnia 2012

wieszaki

 powstały jako dodatek do kiermaszowych świątecznych bombek. Bo może komuś się spodoba , bo może ktoś kupi na prezent ... i gdyby wszystkie były jak środkowy to by się sprzedały :)
a tak służą u mnie w szafie :)

niedziela, 16 grudnia 2012

na jarmarku w dzień takowy :)

Parafrazując Brzechwę :)

Wszystkim tym którzy trzymali kciuki serdecznie dziękuję.

Jarmark przeszedł moje oczekiwania :) Zwłaszcza organizacyjnie. Wszystko pod kontrolą , jak coś człowiek potrzebował to zaraz znalazł się inny człowiek który brał sprawy w swoje ręce. Każdy z wystawców miał identyfikator co też mi się podobało. Ale najważniejsze chyba były kawa i herbata wydawana za darmo przez organizatora dla wystawców. Przy dzisiejszej pogodzie taki rodzaj troski jak najbardziej wskazany :)

Przyznaję się bez bicia że po kiermaszu w Oświęcimiu nie szalałam z dorabianiem przedmiotów. A dlaczego... bo nie spodziewałam się że zainteresowanie będzie większe. Jeszcze mój mężczyzna mnie uświadomił że poprzednie miasto ma 50 tys ludzi a Krzeszowice zaledwie 10 tys. I tak po 5 godzinach miałam pustki na stole.
Tym razem jak widać stoisko było wielgachne a moich przedmiotów aż za mało. Nauczyłam się też że zawsze powinnam mieć młotek i gwoździe pod ręką :) ( spokojnie potem je wyjęłam )
Spotkałam znajomych w poprzedniego kiermaszu. Nawiązałam nowe znajomości . Nauczyłam się paru nowych rzeczy. Zmokłam i wymarzłam. Spotkałam niezwykle miłych mieszkańców Krzeszowic i okolic jak podejrzewam. Na pewno głęboko w pamięć zapadnie mi pan który nie chciał uwierzyć że sama zrobiłam ikonę , czy panie które prawie pobiły się o ostatnie bombki.Często słyszałam że piękne, ładne , precyzyjne ... no aż głupio pisać jak człowiek wie że to o nim samym :) ale chyba najmilsze było to że można było tam spotkać ludzi którzy potrafią docenić pracę rąk.
A to stoisko moich sąsiadek lewostronnych. Pięknie udekorowane. Wielki wybór ozdób. A i same panie ( które pozdrawiam ciepło ) niezwykle miłe. To one użyczyły mi młotka :) i przypilnowały stoiska kiedy biegałam do WC :) i poczęstowały gorącą herbatą kiedy skończyła się moja :) Mam nadzieję że za rok znów załapię się na krzeszowicki kiermasz i znów je spotkam :)

p.s. do Krzeszowic chciałabym zawitać już w maju kiedy odbywa się Wiosenny Jarmark Tradycji w czasie Majówki Hrabiny Zofii ( już sama nazwa mi się podoba)
p.s.2 niestety ktoś się nie bał i ukradł mi ze stoiska jedną bombkę :(